rozważam toteż wyprawienie drugiej Wigilii.
jak dziś zaczniemy, powinniśmy wszystko zjeść do Sylwestra,
pod warunkiem, że przyjdzie jeszcze z pięć osób.
MamaRodzona nie zna umiaru w kuchni i robi porcje jak dla IV pułku piechoty górskiej.
wczoraj na dwie tury wynosiliśmy z auta zapasy:
barszcze w słojach, ryby w miskach, szynki w aluminiowych foliach, pierogi i uszka w woreczkach.
wczoraj na dwie tury wynosiliśmy z auta zapasy:
barszcze w słojach, ryby w miskach, szynki w aluminiowych foliach, pierogi i uszka w woreczkach.
a, i śnieg spadł.
mam dowód.
mam dowód.